2-letni Natan walczy o zdrowie! Nie chodzi, nie mówi, nie potrafi sam jeść.

2-letni Natan walczy o zdrowie! Nie chodzi, nie mówi, nie potrafi sam jeść.

Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej
Zdjęcie osoby potrzbującej

Mój synek ma zaledwie dwa lata. Nie chodzi, nie mówi i nie potrafi samodzielnie jeść. Za nami miesiące walki o jego życie, a przed nami długa i niepewna droga. Jako mama zrobiłabym wszystko, żeby choć raz usłyszeć, jak woła mnie „mama”, zobaczyć jego pierwsze kroki i wiedzieć, że będzie mógł żyć choć trochę samodzielnie.

Natan od pierwszych dni życia musiał walczyć o przetrwanie. Dziś nadal potrzebuje ogromnej siły, specjalistycznego leczenia i nieustannej rehabilitacji. A ja każdego dnia robię wszystko, by dać mu szansę na lepszą przyszłość.

Zamiast spokojnego dzieciństwa – śpiączka i walka o życie

Natan urodził się 26 maja 2024 roku, w 32. tygodniu ciąży. Był maleńki, bezbronny i od początku wymagał specjalistycznej opieki.

W piątej dobie życia mój synek zapadł w śpiączkę.

Trudno opisać, co czuje matka, kiedy jej dopiero co narodzone dziecko znajduje się w tak ciężkim stanie. Zamiast cieszyć się pierwszymi wspólnymi chwilami, żyłam w ogromnym strachu. Nie wiedziałam, czy mój synek przeżyje.

Badania wskazały na podejrzenie niezwykle rzadkiej choroby metabolicznej – choroby syropu klonowego (MSUD). W siódmej dobie życia Natan został przetransportowany do Legnicy, gdzie konieczne było przeprowadzenie hemodializy.

Rozpoczęła się długa droga przez kolejne szpitale. Miesiąc na oddziale intensywnej terapii w Legnicy, następnie dwa miesiące w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, a później dalsze leczenie w Katowicach.

Cztery miesiące. Tyle trwała nasza pierwsza walka o to, żeby Natan mógł wrócić do domu. Żebyśmy w ogóle mogli mieć wspólną przyszłość.

Kiedy w końcu mogłam zabrać synka do domu, czułam ogromną ulgę. Wiedziałam jednak, że najtrudniejsze jeszcze się nie skończyło.

Mój synek ma dwa lata, a wciąż nie potrafi zrobić tego, co dla innych dzieci jest naturalne…

Natan zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Oprócz rzadkiej choroby metabolicznej cierpi również na dysplazję oskrzelowo-płucną.

Jego rozwój jest znacznie utrudniony.

Natan nie chodzi. Nie mówi. Nie potrafi prawidłowo przyjmować pokarmów.

Nie mogę po prostu posadzić go przy stole i nakarmić tak, jak inne dzieci w jego wieku. Początkowo był żywiony przez sondę, a obecnie ma założoną gastrostomię PEG, przez którą otrzymuje pożywienie. Co około pół roku konieczna jest jej wymiana.

Ze względu na chorobę Natan wymaga specjalistycznego żywienia sprowadzanego z zagranicy. Muszę stale pilnować jego diety, wyników badań i poziomu aminokwasów. Nie ma tutaj miejsca na przypadkowe decyzje, ponieważ niewłaściwe żywienie może być dla niego bardzo niebezpieczne.

Patrzę na mojego synka i widzę dziecko, które tak wiele już przeszło, choć dopiero zaczyna życie.

Chciałabym, żeby mógł poznawać świat, uczyć się nowych rzeczy, rozwijać i cieszyć dzieciństwem. Tymczasem nasza codzienność to leczenie, badania, rehabilitacja i ciągła troska o jego zdrowie.

Jestem z tym wszystkim sama

Od około roku samodzielnie opiekuję się Natanem. Jestem w trakcie rozwodu, a pomimo sądowego zabezpieczenia alimentacyjnego ojciec synka nie uczestniczy w jego codziennej opiece i nie wywiązuje się z obowiązku finansowego wsparcia.

Każda wizyta lekarska, każda podróż do szpitala, każda nieprzespana noc i każda trudna decyzja dotycząca zdrowia Natana spoczywa na moich barkach.

Nie mogę pozwolić sobie na chwilę nieuwagi. Muszę pamiętać o jego żywieniu, lekach, badaniach, rehabilitacji i wszystkich potrzebach związanych z chorobą.

Jesteśmy pod opieką hospicjum domowego, które pomaga nam w tej trudnej codzienności.

Co około trzy miesiące jeździmy do Warszawy, do Instytutu Matki i Dziecka. Czasami konieczne są również dodatkowe wyjazdy na badania i kontrole. Każda taka podróż to kolejne koszty, ogromna organizacja i wysiłek.

Natan potrzebuje też regularnej opieki neurologa, neurologopedy i fizjoterapeuty. Niestety terminy w ramach publicznej opieki zdrowotnej bywają bardzo odległe.

A Natan nie może czekać miesiącami na swoją szansę. W jego przypadku każdy etap rozwoju i każda możliwość podjęcia terapii mają ogromne znaczenie.

Marzę o dniu, w którym mój synek zrobi pierwszy krok…

Nie wiem, jak będzie wyglądała przyszłość Natana. Nie wiem, ile samodzielności uda mu się osiągnąć.

Ale wiem jedno – nie chcę kiedyś żałować, że zabrakło nam pieniędzy na rehabilitację, która mogła pomóc mu zdobyć kolejną umiejętność.

Chciałabym zapewnić synkowi regularną fizjoterapię, terapię neurologopedyczną, specjalistyczne konsultacje i wszystko, co może wspierać jego rozwój.

Koszty są jednak ogromne. Specjalistyczne żywienie, środki medyczne, leczenie, rehabilitacja, dojazdy do Warszawy i codzienne potrzeby Natana pochłaniają coraz więcej pieniędzy. Nie wszystkie wydatki są refundowane, a moje możliwości finansowe są ograniczone.

Nie walczę o luksus. Walczę o to, żeby mój synek miał dostęp do leczenia i terapii, których tak bardzo potrzebuje.

Żeby pieniądze nie decydowały o tym, czy pojedziemy na kolejną konsultację. Czy będę mogła zapisać go na rehabilitację. Czy zapewnię mu wszystko, co niezbędne do bezpiecznego funkcjonowania.

Natan już raz wygrał walkę o życie. Teraz walczymy o jego przyszłość.

Kiedy patrzę na synka, przypominam sobie te pierwsze tygodnie, kiedy tak bardzo bałam się, że go stracę.

Dziś jest ze mną. Mogę go przytulić, zobaczyć jego uśmiech i każdego dnia cieszyć się jego obecnością.

Ale jako mama pragnę dla niego czegoś więcej niż tylko przetrwania. Pragnę, żeby miał szansę na rozwój, na zdobywanie nowych umiejętności i na możliwie jak największą samodzielność.

Dlatego proszę o wsparcie w dalszym leczeniu, rehabilitacji, specjalistycznym żywieniu oraz pokrywaniu kosztów niezbędnych badań, konsultacji i dojazdów.

Każda wpłata to dla nas realna pomoc. To możliwość opłacenia kolejnej terapii, zakupu potrzebnych środków medycznych czy dotarcia do specjalisty.

Natan nie miał wpływu na to, z jak ciężką chorobą przyszedł na świat. Chciałabym jednak zrobić wszystko, żeby choroba nie odebrała mu również szansy na przyszłość.

Bo mój synek już udowodnił, jak wielką ma w sobie wolę życia. Teraz zrobię wszystko, by dać mu jak najwięcej możliwości, żeby mógł z tego życia korzystać.

Wybierz kwotę
Bezpieczne płatności on-line
Wpłaty
D.g
 
10,00 zł
Pola
 
200,00 zł
Sonia straczek
 
30,00 zł
Zobacz więcej
Pola
 
200,00 zł
Anonim
 
35,00 zł
Sonia straczek
 
30,00 zł
Zobacz więcej
Komentarze
Pola
Całym sercem jesteśmy z Wami ❤️
Jus M
Dużo zdrowia dla Maluszka i siły dla Mamy 🤍
Wpłać na zbiórkę Zgłoś nadużycie, jeśli uważasz, że zbiórka zawiera niedozwolone treści.
428,48 zł z 10 000,00 zł
Wpłaciło już 11 osób
Udostępniło już 28 osób
Ewa Połomska
Organizator zbiórki
Wspieramy Ciebie na każdym kroku
Razem możemy zrobić więcej
Zobacz, jak łatwo możesz
stworzyć zbiórkę

Przykra sytuacja losowa? Nagła choroba? Chęć spełnienia upragnionych marzeń? Niezależnie od tego, na co zbierasz fundusze, cel jest w zasięgu Twoich rąk! Wystarczy wykonać kilka prostych kroków, aby przybliżyć się do jego realizacji. Na Szczytnym Celu w zaledwie kilka chwil zarejestrujesz swoje konto jako osoba prywatna lub organizacja i od tego momentu możesz rozpocząć zakładanie swojej zbiórki. To naprawdę proste. Sprawdź sam!

Wsparcie - Szczytny Cel
Zacznij zbierać pieniądze, wykorzystuj możliwości

Założenie zbiórki to dopiero początek drogi do Twojego wymarzonego celu. Aby odniosła ona sukces, musisz podzielić się tą informacją ze światem. Dzięki opcjom szybkiego udostępniania możesz dotrzeć do mnóstwa osób za pośrednictwem Facebooka, Twittera, WhatsAppa, Messengera, Instagrama i wielu innych kanałów. Możesz również ustawić swój unikalny, prosty do zapamiętania link do zbiórki i wysłać go znajomym. Rozwiązań, aby osiągnąć swój cel, jest naprawdę wiele, wystarczy jedynie wykorzystać je w odpowiedni sposób.

Wsparcie - Szczytny Cel
Poczuj naszą opiekę i wsparcie w trudnych chwilach

Indywidualny Opiekun Twojej zbiórki również będzie czuwał nad jej przebiegiem. Jeżeli poczujesz, że zbiórka stoi w miejscu, a podjęte działania nie przekładają się na efekty – napisz! Wyznaczony Opiekun jest właśnie po to, aby nieść wsparcie i udzielać praktycznych wskazówek, które przybliżą Cię do realizacji celu. Przeanalizujemy Twoją zbiórkę i wyciągniemy wnioski. Czasami lekka modyfikacja treści lub zdjęć wystarczy, aby zdecydowanie ruszyć do przodu.

Wsparcie - Szczytny Cel
Do dzieła!
Stwórz swoją zbiórkę za darmo!
Załóż zbiórkę - za darmo