Ogromny pożar w miejscowości Stefanowo

Ogromny pożar w miejscowości Stefanowo

24 października 2026 roku straciliśmy niemal wszystko, na co pracowaliśmy przez całe życie. Ogień zabrał nam dom, samochód, wszystkie oszczędności zamienione w materiały do remontu i dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa. Ocalało jednak to, co najważniejsze - nasza rodzina. Jesteśmy razem, żyjemy i mamy siebie. Choć dziś trudno nam wyobrazić sobie, jak będzie wyglądać nasze dalsze życie, właśnie to daje nam siłę, by zmierzyć się z tym niesamowitym ciężarem.

Jeden wieczór, który odebrał nam całe dotychczasowe życie

To miał być zwyczajny, ciepły i spokojny sobotni wieczór. Byliśmy w domu - mój mąż Tomasz, nasza 15-letnia córka Alicja i ja, Aneta. Wspólnie składaliśmy nową szafę do pokoju Alicji. Nasza córka z radością układała w niej swoje ubrania, ciesząc się z kolejnego kroku w urządzaniu swojego własnego kąta. Nic nie zapowiadało takiej tragedii, która za sekundę miała zamienić nasz świat w całkowity pył.

W pewnym momencie Tomasz zauważył ogień. Wybuchł pożar w budynku gospodarczym bezpośrednio sąsiadującym z naszym domem. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, pochłaniając wszystko na swojej drodze. Tomasz, nie zważając na nic, rzucił się do walki z żywiołem, próbował gasić płomienie własnymi rękami i domowymi gaśnicami. Ale to było za mało. Żywioł był bezwzględny. Po kolei w płomieniach stawał budynek gospodarczy, przyczepa kempingowa oraz całe zgromadzone wyposażenie: nowa instalacja elektryczna, gniazdka, kable, panele, drzwi i inne materiały - wszystko to, co sukcesywnie kupowaliśmy i odkładaliśmy z myślą o wykończeniu drugiej połowy domu. Wkrótce zajął się dach...

Zdołaliśmy w ostatniej chwili opuścić dom. Uratowaliśmy swoje życie, ale nie byliśmy w stanie uratować naszego dobytku.

Z żywiołem walczyło aż 65 strażaków, którzy walczyli przez 7 godzin, by opanować ten pożar. Mimo ich ogromnego wysiłku i heroicznego poświęcenia straty są niewyobrażalne. Z tego, co przez tyle lat razem budowaliśmy ciężką pracą, zostało nam dosłownie tylko to, co mieliśmy w tym momencie na sobie.

Cud w płomieniach - uratowany kot Misia

Wśród dymu, hałasu gaszących wozów i przerażającego, ryczącego ognia oraz ogromnej temperatury rozgrywał się jeszcze jeden dramat. Prawie przez całą godzinę w trakcie szalejącego pożaru w pułapce wewnątrz budynku, w kuchni, przebywał nasz ukochany kot - Misia.

Na szczęście strażacy zdołali ją wyciągnąć i uratować z ognia. Misia przeżyła ogromną traumę. Jest skrajnie roztrzęsiona, nie może dojść do siebie, nie chce zbytnio jeść ani pić, nie potrafi w nowym miejscu oddawać potrzeb fizjologicznych. Płacze razem z nami nad zgliszczami miejsca, które jeszcze parę godzin wcześniej było przesiąknięte znanym jej domowym ciepłem.

Dla kogoś to tylko budynek. Dla nas był całym światem...

Najtrudniej pogodzić się z myślą, że jeszcze kilka chwil wcześniej mieliśmy swój dom, swoje rzeczy, swoje zwyczajne życie. A potem patrzyliśmy, jak wszystko znika w płomieniach.

To właśnie tutaj nasza Alicja spędziła wszystkie 15 lat swojego życia. Tu stawiała pierwsze kroki, dorastała, śmiała się i tworzyła pierwsze wspomnienia. Tu miała swój pokój, swoje ukochane rzeczy, zwierzęta i bezpieczną przystań. Kury, do których mamy szacunek, oraz dwa kochane owczarki na szczęście były w swoich zagrodach - piekło ognia ich nie sięgnęło.

Dla nas, rodziców, ten dom był czymś znacznie więcej niż czterema ścianami. Był efektem wielu lat pracy, wyrzeczeń i marzeń o spokojnym, godnym życiu. Nie mieliśmy wszystkiego od razu. Remontowaliśmy dom stopniowo, powoli, często własnymi rękami, na tyle, na ile pozwalały nam skromne finanse. Każdą ciężko zaoszczędzoną złotówkę przeznaczaliśmy na kolejne prace. Kupowaliśmy materiały budowlane, odkładaliśmy je i planowaliśmy następne etapy. Wiele z nich przechowywaliśmy w budynku gospodarczym i połówce, w której miały być wykorzystane do wykończenia - a to wszystko spłonęło, zanim zdążyliśmy jeszcze tego użyć. Ogień pochłonął również nasz jedyny samochód.

Niestety, dom nie był ubezpieczony. Straciliśmy dosłownie wszystko: oszczędności, auto, dach nad głową i dorobek całego życia.

Tomasz walczy z chorobą i niepełnosprawnością. Mimo to robił wszystko dla rodziny

Nasze życie już wcześniej było naznaczone cierpieniem i ciężką walką. Tomasz jest osobą z niepełnosprawnością, zmaga się z bardzo poważnymi problemami ze wzrokiem. Przeszedł już 8 skomplikowanych operacji oczu, a w nadchodzącym lutym czeka go kolejna. Zmaga się z jaskrą w jednym oku oraz początkami zaćmy w drugim. Każdą operację i gorszy dzień znosił jednak w milczeniu, codziennie robiąc coś w domu, by zająć głowę, ale i czuć się potrzebnym.

Mimo tych obciążeń zdrowotnych Tomasz nigdy się nie poddawał. Zawsze się o nas troszczył. Robił wszystko, co było w jego mocy, żeby nasz dom stawał się coraz lepszym miejscem do życia. Chciał zapewnić nam bezpieczny dach nad głową. W każdą naprawę, w każdy remont i każdą zmianę wkładaliśmy własne ręce, pracę i serce.

Dziś tego wszystkiego już nie ma.

Przed nami najtrudniejsza droga w życiu

Minęło tak niewiele czasu od pożaru, a my wciąż nie potrafimy uwierzyć w to, co się wydarzyło. Jest to dla nas ogromny szok, ból, niepewność, lęk o przyszłość. Nasi wspaniali sąsiedzi natychmiast otworzyli dla nas swoje drzwi i serca - obecnie przebywamy u nich, czekając na przyznanie tymczasowego lokalu kryzysowego. Otrzymujemy wsparcie na „tu i teraz”, za co jesteśmy nieopisanie wdzięczni.

Jednak zniszczenia są bezlitosne - nasz ukochany dom prawdopodobnie kwalifikuje się wyłącznie do totalnej rozbiórki. Szczegóły poznamy w najbliższych dniach.

Jeśli okaże się, że budynku nie da się uratować, będziemy musieli budować nasze życie całkowicie od zera, bez jakichkolwiek środków i oszczędności. Najbardziej boli widok Alicji. Ma dopiero 15 lat, a musiała patrzeć, jak na jej oczach w płomieniach znika całe jej dzieciństwo i pokój, który przed chwilą z taką radością urządzała.

Chciałabym móc powiedzieć córce: „Córeczko, wszystko będzie dobrze. Znowu będziesz miała swój pokój i spokojną codzienność”. Dziś jednak sama nie wiem, co przyniosą kolejne dni. Przed nami ogromne wydatki i decyzje, a przecież musimy jeszcze pamiętać o stałym leczeniu i nadchodzącej operacji oczu Tomasza.

Zawsze staraliśmy się radzić sobie sami. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że przyjdzie dzień, w którym stracimy absolutnie wszystko i będziemy musieli prosić o pomoc.

Dziś mamy tylko jedno wielkie pragnienie - odzyskać utracone poczucie bezpieczeństwa i stworzyć naszej córce miejsce, które znowu będzie mogła nazwać swoim domem.

Błagamy o pomoc – pomóżcie nam stanąć na nogi!

Nie wiemy, jak długa i trudna droga przed nami. Wierzymy jednak, że z Waszą pomocą zdołamy podnieść się z tych zgliszcz.

Szczęście się mnoży, gdy je dzielimy z innymi. Dziś to my znaleźliśmy się w tragicznej potrzebie, nie wiedząc, co przyniesie jutro...

Z całego serca będziemy wdzięczni za każdy gest wsparcia, każdą wpłaconą złotówkę, dobre słowo i każde jedno udostępnienie naszej historii. Prosimy, nie zostawiajcie nas samych z tym ogromnym ciężarem.

Ogień odebrał nam dorobek całego życia, ale nie odebrał nam miłości i nadziei. Dla naszej rodziny, dla naszej Alicji i dla Tomasza chcemy znaleźć siłę, by zacząć jeszcze raz.

Dziękujemy za każdą pomocną dłoń!

Niech dobro do Was wróci!

Wybierz kwotę
Bezpieczne płatności on-line
Wpłaty
Paulina Antczak
 
115,00 zł
Piotr
 
104,00 zł
Patryk
 
20,00 zł
Zobacz więcej
Stowarzyszenie Sąsiedzkie
 
1500,00 zł
Bozena i Wojciech D.
 
515,00 zł
Olga
 
350,00 zł
Zobacz więcej
Komentarze
Małgorzata Antczak
Janusz , Małgorzata i Aleksander
Koło Gospodyń Wiejskich w Lubstowie
W tych trudnych chwilach jesteśmy całym sercem z Wami – życzymy Wam dużo siły, nadziei i wytrwałości w odbudowywaniu tego, co zabrał ogień. ❤️ Pamiętajcie, że nie jesteście sami – dobroć, solidarność i wsparcie ludzi potrafią pomóc przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. ❤️
DOROTA I GRZEGORZ
👍
Zobacz więcej
Wpłać na zbiórkę Zgłoś nadużycie, jeśli uważasz, że zbiórka zawiera niedozwolone treści.
15 382,80 zł z 150 000,00 zł
Wpłaciły już 252 osoby
Udostępniły już 172 osoby
Aneta Karpiuk
Organizator zbiórki
Wspieramy Ciebie na każdym kroku
Razem możemy zrobić więcej
Zobacz, jak łatwo możesz
stworzyć zbiórkę

Przykra sytuacja losowa? Nagła choroba? Chęć spełnienia upragnionych marzeń? Niezależnie od tego, na co zbierasz fundusze, cel jest w zasięgu Twoich rąk! Wystarczy wykonać kilka prostych kroków, aby przybliżyć się do jego realizacji. Na Szczytnym Celu w zaledwie kilka chwil zarejestrujesz swoje konto jako osoba prywatna lub organizacja i od tego momentu możesz rozpocząć zakładanie swojej zbiórki. To naprawdę proste. Sprawdź sam!

Wsparcie - Szczytny Cel
Zacznij zbierać pieniądze, wykorzystuj możliwości

Założenie zbiórki to dopiero początek drogi do Twojego wymarzonego celu. Aby odniosła ona sukces, musisz podzielić się tą informacją ze światem. Dzięki opcjom szybkiego udostępniania możesz dotrzeć do mnóstwa osób za pośrednictwem Facebooka, Twittera, WhatsAppa, Messengera, Instagrama i wielu innych kanałów. Możesz również ustawić swój unikalny, prosty do zapamiętania link do zbiórki i wysłać go znajomym. Rozwiązań, aby osiągnąć swój cel, jest naprawdę wiele, wystarczy jedynie wykorzystać je w odpowiedni sposób.

Wsparcie - Szczytny Cel
Poczuj naszą opiekę i wsparcie w trudnych chwilach

Indywidualny Opiekun Twojej zbiórki również będzie czuwał nad jej przebiegiem. Jeżeli poczujesz, że zbiórka stoi w miejscu, a podjęte działania nie przekładają się na efekty – napisz! Wyznaczony Opiekun jest właśnie po to, aby nieść wsparcie i udzielać praktycznych wskazówek, które przybliżą Cię do realizacji celu. Przeanalizujemy Twoją zbiórkę i wyciągniemy wnioski. Czasami lekka modyfikacja treści lub zdjęć wystarczy, aby zdecydowanie ruszyć do przodu.

Wsparcie - Szczytny Cel
Do dzieła!
Stwórz swoją zbiórkę za darmo!
Załóż zbiórkę - za darmo